Komedia Jeana Giraudoux z 1942 roku znalazła w Adamie Hanuszkiewiczu doskonałego interpretatora. Zaletą spektaklu jest umiejętne balansowanie na granicy dowcipu i poezji oraz znakomite role.

Grana przez Kalinę Jędrusik Agnieszka jest nieśmiałą dziewczyną. Przychodzi do biura, w którym rejestruje się wynalazki – szuka pracy. Obawia się, że nie zdoła dostać się do Dyrektora, bo nie umie rozmawiać z urzędnikami. I rzeczywiście, Woźny zbywa ją nieuprzejmie. Ale w urzędzie spotyka urodziwego, eleganckiego młodego człowieka, który zdradza jej tajemnicę udanego kontaktu z mężczyznami: należy im mówić, że… są piękni. Agnieszka, choć nieco wątpi w skuteczność tej recepty, postanawia pod okiem mentora wprowadzać ją w życie. Zaczyna od gburowatego Woźnego, kończy zaś na Dyrektorze – z powodzeniem. Starzy, zrezygnowani panowie nabierają wiary w siebie i łagodnieją im charaktery. „Pani nastawiła moje manekiny na radość życia” – mówi zachwycony Dyrektor. Kim był doradca Agnieszki? Być może samym Apollinem, bogiem piękna. „Jedyny Narcyz godzien napiętnowania to ten, kto innych uważa za brzydkich” – konstatuje tytułowy Apollo, grany przez reżysera – Adama Hanuszkiewicza.

Hanuszkiewicz jest powszechnie uznawany za jednego z pierwszych reżyserów, którzy zrozumieli specyfikę telewizji i twórczo ją wykorzystali. W roku premiery Apolla z Bellac (1958) teatr na małym ekranie był sztuką młodą – pierwszy przygotowany w studiu spektakl wyemitowano zaledwie cztery lata wcześniej. Reżyser nie imitował teatru. Operował bliskimi planami i zbliżeniami. Aktorstwo było kameralne i pozbawione teatralnej emfazy, a scenografię tworzyły powiększone fotografie, co w finale spektaklu zostało żartobliwie zdemaskowane.

Spektakl opublikowany na stronie ninateka.pl.