W ciągu 10 miesięcy walk pod Verdun obie strony poniosą podobne straty - w sumie 700 tys. zabitych, rannych i wziętych do niewoli.  Z uwagi na to krwawe żniwo oraz zmasowane użycie artylerii bitwa ta nazywana będzie „piekłem pod Verdun”.  Obie strony wystrzeliły na siebie łącznie 36 milionów pocisków.   Nigdy dotąd nie użyto artylerii na taką skalę. Niemcy rzucili na front 2 tys. dział, w tym półtora tysiąca wielkiego kalibru.  Zdobycie Verdun miało otworzyć im drogę na Paryż. Liczyli, że zadadzą Francuzom takie straty, że ci wycofają się z wojny.  Ich strategia na wyczerpanie doprowadziła do przerażającej krwawej łaźni, ale żadnego z założonych celów nie osiągnęli. 

Bitwa rozpoczęła się od 9-godzinnej nawały artyleryjskiej, po której Niemcy ruszyli do szturmu. W ciągu trzech dni zdobyli dwie linie francuskiej obrony, ale ich jednostki zostały zdziesiątkowane.  W połowie roku działania niemieckie całkiem stracą impet. Na froncie wschodnim ruszy ofensywa Brusiłowa, grożąc załamaniem Austro-Węgier, a na zachodzie Brytyjczycy i Francuzi rozpoczną ofensywę nad Sommą. Impas pod Verdun doprowadzi w sierpniu do zmiany w dowództwie armii niemieckiej. Nowy dowódca naczelny feldmarszałek Hindenburg przejdzie do defensywy, a we wrześniu ostatecznie wstrzyma działania zaczepne pod Verdun. Francuzi przejmą inicjatywę i w grudniu zbliżą się do swoich pozycji z początku bitwy.  Niemiecka "strategia na wyczerpanie” okazała się nieskuteczna, a morale armii zostało podkopane.  Po niepowodzeniu pod Verdun Niemcy zrezygnowali  działań ofensywnych na froncie zachodnim i zaczęli szukać rozwiązania w totalnej wojnie na morzu i w próbie wyłączenia z wojny Rosji poprzez bolszewicki przewrót.