Generał Józef Haller w swoich pamiętnikach opisuje wyprawę rowerową przez Podole jaką odbył na przełomie wieków. Jako niespełna trzydziestoletni młodszy oficer armii austro-węgierskiej stacjonował w Stanisławowie. Pewnego razu miał być świadkiem na ślubie swego przyjaciela Czesława Woycickiego (późniejszego prezesa Sądu Apelacyjnego we Lwowie) w oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów Podhajcach. Odległość tę postanowił pokonać na rowerze, by, jak sam podaje, "lepiej poznać Podole".

Doprowadziło to do zabawnej sytuacji towarzyskiej. Otóż na miejscu oczekiwano eleganckiego oficera w mundurze, który miał prowadzić swego przyjaciela do ślubu z córką poważanego miejscowego notariusza (dr. Albina Lehmanna). Tymczasem dotarł młody człowiek w stroju sportowym na zakurzonym rowerze. Konsternacja ustąpiła gdy nadjechał pociąg a w nim piękny mundur nadany uprzednio przez samego Hallera przesyłką kolejową. Tak oto późniejszy generał Haller umiejętnie łącząc manewry piechoty w pewien sposób zmechanizowanej z transportem kolejowym doprowadził tę swoją podolską kampanię do szczęśliwego zakończenia.