Uderzenie połączonych sił brytyjskich, francuskich, amerykańskich, kanadyjskich i australijskich rozpoczęło się 8 sierpnia. Ze względu na rozmiar poniesionych tego dnia strat gen. Erich Ludendorff nazwie go potem „czarnym dniem niemieckiej armii”. Bitwa stała się końcem wojny pozycyjnej i początkiem upadku cesarstwa. Rozpoczęta w połowie lipca druga bitwa nad Marną była dla Niemiec „bitwą o pokój”, bo liczyli że po zwycięstwie tej ofensywy i wobec bezpośredniego zagrożenia Paryża, Francja podejmie z nimi negocjacje. Wojska francuskie pod wodzą Ferdynanda Focha powstrzymały jednak niemiecką ofensywę, a potem przeszły do kontrataku, zmuszając wroga do odwrotu. 23 sierpnia prezydent Francji Raymond Poincaré wręczył Fochowi buławę marszałkowską.

Alianci mieli już wtedy miażdżąca przewagę na wielu polach, m.in. w broni pancernej. W tym czasie Niemcy praktycznie nie posiadały czołgów. Tymczasem alianci wprowadzali na pole bitwy setki maszyn, udoskonalali ich konstrukcję i taktykę użycia. Zaczęli używać broni pancernej do zmasowanych uderzeń dla przełamania kluczowych odcinków frontu.  

Ostatnie nadzieje Berlina na uniknięcie klęski prysły. Niemcy były powalone z powodu ogromnych strat i srożącego się głodu, będącego efektem skutecznej blokady morskiej. 14 sierpnia 1918 r. Rada Koronna uznała, że zwycięstwo jest już niemożliwe i że należy poprosić o rozejm. Ponieważ jednak zawieszenie broni po klęsce byłoby fatalne, zdecydowała czekać na wielką zwycięską bitwę, której jednak już do końca wojny Niemcom nie udało się odnieść.
(Na zdjęciu obraz Françoisa Flamenga z sierpnia 1918 roku przedstawiający atak czołgów).