Kiedy wojska polskie ścigały rozbite oddziały sowieckie, w Rydze trwały negocjacje pokojowe, których efektem stało się zawieszenie broni w wojnie z bolszewikami.  Delegacji polskiej na te rokowania przewodniczył wiceminister spraw zagranicznych Jan Dąbski, a obok niego kluczową rolę odgrywali bliski Piłsudskiemu Leon Wasilewski oraz przedstawiciel Narodowej Demokracji Stanisław Grabski. 12 października delegacje polska i sowiecka podpisały preliminaria pokojowe oraz umowę rozejmową.  Trzy dni później rozpędzone wojska polskie zajęły Mińsk, a 18 października weszło w życie zawieszenie broni. Józef Piłsudski napisał w związku z tym do żołnierzy: „Kraj, co w dwa lata potrafił wytworzyć takiego żołnierza, jakim wy jesteście, może spokojnie patrzeć w przyszłość”.

W cieniu finału wojny z bolszewikami i rokowań w Rydze, przeprowadzono operację, która miała kapitalne znaczenie dla kształtu wolnej Rzeczypospolitej.  W ramach misternej gry polityczno-wojskowej 9 października dowódca 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej gen. Lucjan Żeligowski, zajął Wilno, a trzy dni później, kiedy w Rydze podpisywano rozejm,  proklamował utworzenie Litwy Środkowej.   Tak zwany „bunt Żeligowskiego” był de facto brawurową operacją wojskową, którą przeprowadzono sprawnie i bez  ofiar, przy entuzjastycznym poparciu miejscowej ludności. 

Podczas wojny polsko-bolszewickiej w lipcu 1920 roku Litwini złamali neutralność, pozwalając armii sowieckiej przejść przez swoje terytorium i czynnie angażując się w działania przeciw Polakom. W nagrodę za wsparcie w walce z wojskami polskimi, w Litwa dostała od Sowietów m.in. zajęte przez nich Wilno. Zgodnie z ustaleniami z bolszewikami, ale już po polskim zwycięstwie nad Wisłą, 26 sierpnia wojska litewskie wkroczyły do Wilna, które Litwa uznawała za swoją historyczną stolicę.  Polacy zwrócili się do niej o wycofanie wojsk poza tzw. linię Focha, która pozostawiała Wilno w granicach Polski, jednak Litwini nie zamierzali tego zrobić, a mieli przy tym wsparcie zagranicy. W Polsce przedstawiciele sił politycznych byli w zasadzie zgodni że Wileńszczyzna powinna być przyłączona do Polski, ale wyzwolenie Wilna w ramach kontrofensywy antybolszewickiej było niemożliwe ze względu na międzynarodowe zobowiązania oraz z powodu nacisków dyplomacji brytyjskiej.  Operacja musiała być więc przeprowadzona w taki sposób, aby oficjalnie władze polskie mogły się od niej odciąć. Józef Piłsudski, urodzony niedaleko od Wilna, nie mógłby oczywiście wyobrazić sobie Polski bez swojej ziemi rodzinnej. Niezwykle delikatną i ryzykowną operację odzyskania Wileńszczyzny Marszałek powierzył pochodząemu w Wilna gen. Lucjanowi Żeligowskiemu. Na początku października  Piłsudski powiedział mu: „Ani państwa koalicji, ani Liga Narodów, ani rząd, ani społeczeństwo polskie nie rozumieją sprawy Litwy, wszyscy chcą pokoju i nikogo ani Litwa, ani Wilno nic nie obchodzą. Jeżeli tego Wilna nie uratujemy to historycy nam nigdy tego nie darują. Trzeba zorganizować powstanie, wszystkich mamy przeciwko sobie. Może przyjść chwila, że pan będzie miał przeciwko sobie nie tylko opinię świata, ale i Polski. Może nadejść chwila, że nawet ja będę zmuszony pójść przeciwko panu. Trzeba będzie wszystko wziąć na siebie.”  I Żeligowski stanął na wysokości zadania.  Zgodnie z planem oddziały złożone głównie z Polaków pochodzących z Litwy miały „zbuntować się” przeciw dowództwu polskiemu i zająć Wileńszczyznę. Wsparte przez miejscową ludności miały usunąć wojska litewskie i powołać do życia nowe państwo - Litwę Środkową ze stolicą w Wilnie. 

Rano 8 października gen. Żeligowski wydał rozkaz marszu na Wilno. Następnego dnia "zbuntowane" oddziały weszły do miasta.  Zajęcie Wilna dokonało się bezkrwawo, bo wojska litewskie wycofały się bez walki.  Żeligowski rozpoczął tworzenie organizacji wojskowej i cywilnej Litwy Środkowej. 11 października powołał Sztab Obrony Krajowej, następnego dnia - Tymczasową Komisję Rządzącą. Litwa Środkowa, która liczyła niespełna pół miliona ludności, według oficjalnych danych, w 70 proc. zamieszkana była przez Polaków, których było w tym państewku 6 razy więcej niż Litwinów.  Po powstaniu Litwy Środkowej na arenie międzynarodowej Warszawa mogła oficjalnie zaprzeczyć, że miała coś wspólnego z "buntem", co miało istotne znacznie, bo 18 października Anglia i Francja zażądały, by rząd Polski oficjalnie odciął się od Żeligowskiego.  W piętnaście miesięcy po "buncie" na Litwie Środkowej odbyły się wybory do Sejmu Wileńskiego. Głosowali niemal sami Polacy, bo mniejszości narodowe zbojkotowały wybory, wiedząc, że i tak Polacy je wygrają. Na swoim pierwszym posiedzeniu Sejm Wileński przyjął uchwałę o przyłączeniu Litwy Środkowej do Polski.

(Na zdjęciu gen. Lucjan Żeligowski ze swoim sztabem  podczas mszy polowej przed katedrą w Wilnie. Fotografia z około 1920 roku ze zbiorów Biblioteki Narodowej).